Czy ludzie stają się mniej inteligentni? Mozart i efekt Flynna.

Czy naprawdę głupiejemy? A może po prostu nasza inteligencja się zmienia? Historia efektu Flynna i jego odwrócenia pokazuje, że nie chodzi o spadek zdolności, lecz o transformację sposobu myślenia w świecie cyfrowym.

Czy ludzie stają się mniej inteligentni? Mozart i efekt Flynna.

Mozart, czyli jak bardzo chcemy być mądrzejsi bez wysiłku

W roku 1993 opublikowano badanieodkrywające przed światem tzw. efekt Mozarta. Wniosek był prosty: słuchaj utworów tego słynnego kompozytora, a twoja inteligencja wzrośnie. Świat oszalał. Rodzice puszczali niemowlakom sonaty, studenci odpalali klasykę przed egzaminami, a rynek szybko zalały „muzyczne produkty dla geniuszy”.

Skąd ta ekscytacja? Moim zdaniem to kumulacja dwóch zjawisk, które obserwujemy na co dzień: naszej obsesji na punkcie IQ i pragnienia postępu bez wysiłku. O tym pierwszym niech świadczy fakt, że globalny rynek oceny i treningu funkcji poznawczych w 2024 roku był wart blisko 7 miliardów dolarów, a jego wartość rośnie – uwaga – o ponad 22% rocznie. Mamy na tym punkcie hopla.

Co zaś do prostych rozwiązań – tu chyba nikogo przekonywać nie trzeba. „Eine kleine Nachtmusik” przy porannej kawie i inteligencja rośnie. Łatwe, eleganckie, a przy tym arystokratyczne. „Mój Konstantyn słucha sonaty fortepianowej, siedząc na nocniku”.

Efekt Mozarta rzeczywiście wydawał się obiecujący. Pierwsze badania sugerowały, że po wysłuchaniu konkretnego utworu ludzie chwilowo lepiej radzą sobie z zadaniami przestrzennymi. Tyle że późniejsze próby potwierdzenia tych obserwacji nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Jedne badania coś znajdowały, inne – nic. Klasyczny chaos replikacyjny.

Dlatego po latach przeprowadzono dużą metaanalizę – coś w rodzaju „rachunku sumienia” dla całego zjawiska. Zebrano prawie 40 badań obejmujących ponad 3000 uczestników. I co wyszło? Efekt istnieje, ale jest bardzo niewielki i krótkotrwały. Co więcej, wyniki były wyraźnie lepsze w badaniach prowadzonych przez tych samych autorów, którzy odkryli efekt. A to zawsze zapala w głowie naukowca małą czerwoną lampkę.

Metaanaliza pokazała coś jeszcze: efekt – jeśli już jest – nie jest wyjątkowy dla Mozarta. To nie Wolfgang Amadeusz czyni cuda. Jeśli słuchanie muzyki wpływa na wyniki, to raczej poprzez ogólny wzrost pobudzenia, poprawę nastroju i zaangażowania.

Brak dowodów na to, że słuchanie Mozarta sprzyja wzrostowi inteligencji jest niepokojący, zważywszy na fakt, że prawdopodobnie stajemy się coraz… hmm, muszę zebrać się na odwagę by to powiedzieć… głupsi.

Efekt Flynna – kiedy naprawdę „mądrzeliśmy”

Cała historia zaczęła się w 1948 roku, gdy Read D. Tuddenham z University of California opublikował wyniki badań poziomu inteligencji żołnierzy uczestniczących w I i II wojnie światowej. Ci drudzy wypadli lepiej – dużo lepiej. Obserwowany wzrost wyniósł 2–3 punkty IQ na dekadę.

Autor tłumaczył to głównie lepszą i bardziej powszechną edukacją. I trudno się z nim nie zgodzić. W USA liczba osób kończących studia licencjackie wzrosła niemal czterokrotnie z nieco ponad 48 tysięcy w 1920 roku do 186 tysięcy w 1940 roku.

To co zaobserwował Tuddenham okazało się wychodzić poza dwudzietolecie międzywojnne i amerykańskich żołnierzy. Kolejne badania pokazywały, że średnie wyniki IQ systematycznie rosły. O jakieś 2–3 punkty na dekadę. W skali kilkudziesięciu lat to ogromna różnica – dziś powinniśmy mieć nawet o 20 punktów więcej niż nasi pradziadkowie. To zjawisko dostało nawet swoją nazwę: efekt Flynna. Nie muszę pisać, kto go odkrył, prawda? (Zresztą już o tym pisałem, poszukaj na stronie bloga postu: Efekt Flynna: czy jesteśmy inteligentniejsi od Platona?)

Zawracamy? Negatywny efekt Flynna

Tak było przez większość XX wieku. Jednak w ostatnich dekadach trend ten w wielu krajach wyhamował, ustabilizował się, a nawet odwrócił. Zjawisko to określa się jako negatywny efekt Flynna. Udokumentowano je m.in. w Norwegii, Danii, Finlandii, Francji, Wielkiej Brytanii, Estonii oraz Stanach Zjednoczonych. Przegląd badań z 2016 roku wskazuje, że średnie tempo spadku wynosi około 2,44 punktu IQ na dekadę – czyli tak samo szybko jak zyskiwaliśmy teraz tracimy, choć różnice między krajami są znaczne.

Co ważne, spadki te nie są jednolite. W USA młodsi nastolatkowie(11–13 lat) nadal notują wzrosty, podczas gdy starsi – szczególnie w wieku 18–22 lata – już spadki. Jednak w Wielkiej Brytanii regres zaobserwowano nawet u dzieci w wieku 11–14 lat.

Najbardziej widoczne spadki dotyczą osób o niższych wynikach IQ, podczas gdy w grupach najwyżej punktujących trend bywa stabilny lub nawet rosnący.

Różnice pojawiają się także w różnych wymiarach inteligencji:

· najsilniej spada inteligencja płynna (rozumowanie abstrakcyjne),

· oraz kompetencje werbalne (słownictwo),

· natomiast zdolności przestrzenne (np. obracanie obiektów w wyobraźni) wciąż się poprawiają.

To sugeruje, że nie mamy do czynienia z prostym „spadkiem inteligencji”, lecz raczej z przekształceniem profilu poznawczego.

Czy ludzie stają się mniej inteligentni? Mozart i efekt Flynna.
Czy naprawdę głupiejemy? A może po prostu nasza inteligencja się zmienia? Historia efektu Flynna i jego odwrócenia pokazuje, że nie chodzi o spadek zdolności, lecz o transformację sposobu myślenia w świecie cyfrowym.

Dlaczego tak się dzieje?

Pewnie nie zaskoczę nikogo, mówiąc, że naukowcy się o to spierają co do przyczyn odwróconego Flynna. Większość widzi w tym jednak efekt działania czynników środowiskowych.

Po pierwsze, mogliśmy osiągnąć sufit korzyści cywilizacyjnych. Lepsze odżywianie, opieka zdrowotna i edukacja przez dekady podnosiły poziom IQ – ale ich wpływ nie jest nieskończony.

Po drugie, zmienia się charakter edukacji. Wskazuje się na obniżenie standardów oraz przesunięcie nacisku z myślenia abstrakcyjnego na umiejętności praktyczne.

Po trzecie, ogromną rolę odgrywają media i technologia. Mogą wspierać zdolności przestrzenne, ale jednocześnie osłabiać inne funkcje – zwłaszcza te wymagające skupienia i głębokiego przetwarzania.

Kluczowe są też badania norweskie, które pokazują, że spadki IQ zachodzą nawet między rodzeństwem w tej samej rodzinie. To silny argument za tym, że przyczyny są środowiskowe, a nie genetyczne.

Hipotezy biologiczne, takie jak hipoteza płodności dysgenicznej - zakładająca, że osoby o niższym IQ mają statystycznie więcej dzieci  - czy hipoteza wpływu migracji, nie znajdują potwierdzenia jako główne przyczyny obserwowanych spadków. W efekcie coraz częściej uznaje się, że regres to nie tyle „spadek inteligencji ludzkości”, ile odbicie przemian w stylu życia i środowiska poznawczego ludzi, w krajach rozwiniętych.

Świat memów kontra „Władca Pierścieni”

Żyjemy w świecie krótkich komunikatów, mediów społecznościowych i natychmiastowej gratyfikacji. Coraz rzadziej angażujemy się w długotrwałe, wymagające poznawczo aktywności, takie jak czytanie czy rozwiązywanie złożonych problemów.

Można to ująć metaforycznie: przechodzimy od narracyjnej głębi „Władcy Pierścieni” do rytmu przeglądania memów. Oba doświadczenia mają swoją wartość – ale angażują zupełnie inne mechanizmy poznawcze.

Na koniec: bez paniki

Tak, obserwujemy odwrócony efekt Flynna. Ale to nie znaczy, że stajemy się mniej inteligentni. Coraz więcej badań sugeruje, że zmienia się profil naszych zdolności. Być może młodsze pokolenia słabiej radzą sobie z głębokim rozumowaniem i językiem, ale lepiej funkcjonują w środowisku szybkiego przetwarzania informacji i bodźców wizualnych.

Kolejne pokolenia są mniej jak klasyczny intelektualista, a bardziej jak użytkownik złożonych systemów cyfrowych. Dla mnie to trochę przykre bo wolę Wisławę Szymborską od Steva Jobsa i profesora Leszka Kołakowskiego od Elona Muska,  ale nie mam trudności z zaakceptowaniem faktu, że moi studenci mogą o tym myśleć inaczej.

Historia efektu Flynna to nie jest opowieść o upadku inteligencji lecz o tym, że ewolucja naszego myślenia przyspieszyła – i być może właśnie dlatego coraz trudniej ją uchwycić.

Nienachalne zakończenie

Tak mi się skojarzyło. W filmie: „Leon zawodowiec”, psychopatyczny bohater Norman Stansfield (w tej roli Gary Oldman) słucha Mozarta. Premiera tego dzieła kinematografii odbyła się rok po publikacji badań nad efektem Mozarta. Przypadek?